Scandikids

„Potrzeba matką wynalazku”.. można by powiedzieć, że w tym przypadku sprawdza się w stu procentach.

Drodzy Rodzice, sama z doświadczenia wiem, będąc mamą 3 maluchów, że przychodzi taki moment, kiedy smutna rzeczywistość zmusza nas  do oddania naszej pociechy pod opiekę żłobka czy przedszkola.

I pojawia się pytanie: Gdzie?

 
Jak już przebrniemy przez szereg ofert, popytamy znajomych, zrobimy wizje lokalne i odbędziemy ze sobą szereg wewnętrznych dialogów co do słuszności naszych działań…odcinamy pępowinę i zaczynamy naszą codzienną kilkugodzinna tęsknotę za częścią nas samych, pozostawioną w najlepiej „zinwigilowanej” placówce.

Z biegiem czasu okazuje się jednak, że nic nie jest idealne…i tak jak większość rodziców, z którymi rozmawiałam wybieramy tzw. „mniejsze zło”. W moim przypadku była to zbyt mała ilość czasu spędzonego na świeżym powietrzu, dieta, w której co raz pojawiały się pozycje  niedostosowane do wieku malucha oraz rodzice, którzy dzień w dzień mijali się na korytarzach będąc dla siebie obcy i nie zdając sobie sprawy, że tworzą pewnego rodzaju wspólnotę, której budowę zapoczątkowały ich dzieci.

I tutaj pojawił się pomysł żłobka o profilu skandynawskim czyli placówki trochę innej.. trochę zdrowszej.. trochę bardziej jak w domu.. a zarazem troszkę bliższej naturze.